Grotowski – próba odwrotu
Reżyseria: Tomasz Rodowicz
Muzyka: Tomasz Krzyżanowski
Choreografia: CHOREA
Scenografia: Paweł Korbus, Tomasz Rodowicz
Światło: Tomasz Krukowski
Obsada: Joanna Chmielecka, Julia Jakubowska, Małgorzata Lipczyńska, Janusz Adam Biedrzycki, Piotr Grabowski, Paweł Korbus, Tomasz Rodowicz
Premiera: 13.08.2010, Fabryka Sztuki w Łodzi
Ten projekt jest ekscytujący i ryzykowny zarazem: „Jerzy Grotowski – największy rewolucjonista teatru XX wieku.” Wracam do Grotowskiego po tylu latach trochę z powodu buntu wobec tego, co z tą postacią zostało zrobione, a trochę z powodu poczucia, że jestem mu coś winien – po ludzku, ale przede wszystkim artystycznie. Po zobaczeniu jego Apocalypsis cum figuris w 1974 roku, zdecydowałem, że muszę robić teatr – bez odwrotu. Czuję, że dzisiaj mam potrzebę konfrontacji z jego praktycznymi dokonaniami, z jego myślą o teatrze, aktorze, człowieku, religii, ale nie poprzez kolejne wspomnienia, sympozja i seminaria, a poprzez praktykę ludzi, którzy chcą robić teatr i chcą wiedzieć, czy mają z nim jakiś związek, czy nie. Czy są to zamknięte drzwi, czy może został jakiś rodzaj rysy, śladu, niepokoju, piętna i dziedzictwa, wobec którego trzeba stanąć i okazać się go wartym albo się z nim zmierzyć i odrzucić?
Pracę nad tym projektem rozpocząłem z ludźmi, którzy ze względu na swój wiek nie mieli żadnego kontaktu ani z Grotowskim, ani z jego praktyką teatralną, parateatralną czy z okresu „sztuki jako wehikułu”, ani z jego aktorami, czy kontynuatorami pracy. Wiedzieli o Grotowskim tyle, ile każdy przeciętny młody człowiek, czyli prawie nic. W większości przypadków ich postawa była zdystansowana. Raczej umiarkowane zainteresowanie niż fascynacja. Dla nich ten człowiek, który przewrócił światowy teatr do góry nogami, to obca, historyczna i zarchiwizowana figura kulturowa. Była to idealna sytuacja wyjściowa. Ludzie ci gotowi byli bez ideologii i uprzedzeń rozpocząć pracę nad sprawdzaniem, kim lub czym jest dla nich Grotowski. Każdy z aktorów/performerów próbował znaleźć odpowiedź na ważne dla siebie samego pytanie: na przykład o to, jak ma się myśl Grotowskiego o aktorze, do pro-egocentrycznej edukacji studentów szkół teatralnych? Czy idea teatru, jako spotkania może mieć jakikolwiek punkt styczny z dzisiejszym polskim katolicyzmem? Czy można „wspierać się” Grotowskim w szukaniu własnej, osobistej tożsamości? W jakim stopniu jego zasady pozostają aktualne w murach szpitala psychiatrycznego? Czy można robić teatr/spektakl nie chcąc być aktorem? Najprawdopodobniej każda inna grupa ludzi stawiałaby inne pytania.
Ja pytam, czy w jego spuściźnie zostało cokolwiek, co ma znaczenie dla tych młodych ludzi? Jeśli tak, to należy to skonfrontować z ich myśleniem o sobie, o życiu, o teatrze i sztuce, i to oni sami się z tym zmierzą. Ja będę tylko między nimi chodził i będę mówił, czy wierzę, czy nie wierzę.
Tomasz Rodowicz
Hit: Grotowski
Joanna Derkaczew poleca w “Wysokich Obcasach”:
‘Grotowski – próba odwrotu’, reż. Tomasz Rodowicz, Stowarzyszenie Teatralne ‘Chorea’ w Łodzi
Nieważne, że Grotowski. Czy może raczej – nieważne, że TEN Grotowski, o którym pisze się prace naukowe, któremu zakłada się instytuty, wokół którego zorganizowano dziesiątki dyskusji podczas jubileuszowego Roku Grotowskiego 2009. Ważne, że popełniał te same błędy, że miał chwile słabości, że wychodził z kryzysów tylko po to, by popaść w następne. Szóstka młodych aktorów teatru Chorea spotkała kogoś, z kim można pogadać. Właśnie dlatego, że nie był nigdy tajemniczą legendą. Dręczył siebie. Dręczył innych. Odkrywał, by zaraz porzucić, otwierał, by zatrzasnąć z rozczarowaniem bądź nonszalancją. ‘Grotowski – próba odwrotu’ to dla obchodzącej pięciolecie Chorei spektakl osobisty. Sporo w nim wyznań na granicy ekshibicjonizmu. Sporo fizycznego ekstremizmu, walki z ciałem, rozpaczliwego szukania kontaktu i porozumienia poprzez ruch. Młodzi artyści mocują się ze sobą, cytatami z Grotowskiego mówią o własnym niedopasowaniu. Najbardziej intymny przerywnik stanowią wspomnienia starszego od nich o kilka dekad reżysera Tomasza Rodowicza – wspomnienia z jednej nocy spędzonej z Grotowskim w szpitalu w Chicago. Moment przełomowy. Moment zakwestionowania pewników, wytrącenia z równowagi. Moment, który – jeśli się przydarzy – nie kończy się nigdy. Grotowski żył w takim momencie ciągłego zakwestionowania. Rodowicz próbował przez lata oddalić od siebie to destabilizujące doświadczenie. Co zrobią ze swoimi przełomami 20-letni aktorzy?
Zapraszamy do obejrzenia photobloga na którym zamieszczony został spektakl “Grotowski – próba odrotu” grany na festiwalu w Indiach
